Ekstremalny biwak
Jeśli decydujemy się na zimowy biwak, a dzień był słoneczny i mroźny, trzeba być przygotowanym na nocny spadek temperatury do -20C i poniżej. Dla przeciętnie zdegenerowanego cywilizacją mieszkańca miasta, dla którego świat składa się z kanapy, telewizora i samochodu, zimowe nocowanie pod namiotem wydaje się ekstremalną ekstrawagancją. Pamiętajmy, że przez tysiąclecia ludzie radzili sobie bez centralnego ogrzewania. Sarna, dzik czy zając nie zamarza w lesie, chociaż posiada tylko futro, a nie grzejniki konwekcyjne. Możecie wierzyć lub nie, ale zdrowy organizm ludzki bez problemu radzi sobie w zimowych warunkach. Oddychanie zimą zimnym powietrzem jest dla ciała znacznie naturalniejsze od przebywania cały czas w stałej temperaturze +22C.
Podstawą nocowania pod namiotem jest posiadanie odpowiedniego śpiwora i dobrze izolującej od podłoża karimaty. Przy bezwietrznej pogodzie temperatura na łące nad rzeką może być o kilka stopni niższa niż wyżej w lesie (zachodzi inwersja temperatury) - warto zatem szukać osłoniętego miejsca, położonego wysoko. Jeśli jest bezchmurna noc, to temperatura na łące przy gruncie może być o 10C niższa, niż zapowiadana w radiowej prognozie pogody.
Wyższa lokalizacja biwaku ma uzasadnienie z jeszcze jednego powodu - możliwym znacznym podniesieniem się w nocy poziomu wody spowodowanego niedalekim zatorem. Zimą warunki na rzece zmieniają się zaskakująco szybko - czasem w ciągu kilku godzin spływna rzeka może zostać całkowicie zatarasowana krą wywołaną np. opadem śniegu.
W nocy może niespodziewanie zerwać się wiatr. Mniejszy namiot lepiej chroni przed mrozem, ale wygodnie jest podgrzewać jedzenie przy pomocy butli w przedsionku - namiot nie może być zatem za mały. Zimowe jedzenie powinno być odpowiednio kaloryczne, łatwo przyswajalne i pozwalać na szybkie przygotowanie ciepłego posiłku. Spożywanie alkoholu jako źródła kalorii jest całkowicie bez sensu, bo zmniejsza on apetyt na normalne pokarmy, zwiększa utratę ciepła i powoduje odwodnienie. Kanapki bardzo dobrze się przechowują na zimowych wyjazdach -zamarznięty chleb jest bowiem niejadalny, a bochenek chleba może być "niekrajalny" nawet za pomocą siekiery. Natomiast "zupki chińskie", puree ziemniaczane, kaszki mleczno-pszenne i podobne im potrawy liofilizowane zdają egzamin bardzo dobrze. Rano warto przygotować sobie w termosie ciepły napój na cały dzień. Ognisko może nie dać od razu spodziewanego ciepła, bo zamarznięte i mokre drewno źle się pali w -15C. Do rozpalenia przydaje się świeczka, nie wolno zapomnieć też o siekierze.
Bardzo ważne jest odpowiednie rozłożenie sił w trakcie wyjazdu, wypoczynek w temperaturze poniżej 0C nie regeneruje w pełni sił, zwłaszcza podczas pierwszej nocy pod namiotem (aklimatyzacja). Planując kilkudniowy wyjazd, trzeba liczyć się ze stopniowym spadkiem formy. Pamiętajmy, że organizm każdego z nas może wytworzyć określoną ilość energii w ciągu doby - jeśli użyjemy ją w nocy na ogrzanie wilgotnego śpiwora albo wypromieniujemy ją w przestrzeń kosmiczną po wypiciu rumu, to nie będziemy mieli następnego dnia siły wiosłować lub zrobi się nam trwale bardzo zimno i trzeba będzie natychmiast wracać. Zimą trzeba więc koniecznie oszczędzać siły, ograniczyć się do wykonywania naprawdę niezbędnych czynności, mieć dobrze przygotowany ekwipunek, wszystko robić spokojnie i oszczędnie. Takie czynności, jak rozbicie i zwinięcie namiotu, przebranie się lub przygotowanie posiłku zajmują kilkakrotnie więcej czasu, niż latem. Nie ma co zakładać, że przepłyniemy zimą 40 kilometrów dziennie - czasami przepłynięcie 5 lub 10 km jest już wyczynem. W czasie dwudniowego wyjazdu można sobie pozwolić na wyczerpanie rezerw energetycznych organizmu drugiego dnia, ale nie można planować w taki sam sposób wyjazdu czterodniowego. Na kilkudniowych wyjazdach problemem może się stać przemoczenie odzieży. Kiedy trzyma mróz, woda osadza się w postaci szronu i nie stanowi problemu. Paradoksalnie - kiedy przychodzi odwilż sytuacja staje się dużo trudniejsza. Deszcz sprawia, że wszystko staje się wilgotne i nie ma jak tego wysuszyć. Kiedyś nocując w czasie zimowej wycieczki pieszej obudziłem się nad ranem w zupełnie mokrym śpiworze, bo topiący się śnieg spadł z drzew i przysypał częściowo namiot. Stary tropik wpuścił wodę do środka. Brr! Ale takie są właśnie przygody zimą.
Więcej informacji znajdziesz zawsze na www.kajak.org.pl

